MOJA MAMUSIA PROSTUJE KWADRATY

Mateusz - 09 lutego, 2024
Dziennik pokładowy, Dziennik rozrywkowy

Moja Mamusia jest bardzo trudna, jeżeli chodzi o prezenty. Po pierwsze minimalistka, czyli prawie niczego nie potrzebuje. Po drugie dobrze zorganizowana, czyli zawsze ma wszystko czego potrzebuje, bo sama o to zadbała. Lubi wprawdzie kilka smakołyków typu czerwone Martini i chałwa, ale nie ma sensu podglądanie czy Jej się Martini nie kończy, bo Mama jest […]

Moja Mamusia jest bardzo trudna, jeżeli chodzi o prezenty. Po pierwsze minimalistka, czyli prawie niczego nie potrzebuje. Po drugie dobrze zorganizowana, czyli zawsze ma wszystko czego potrzebuje, bo sama o to zadbała. Lubi wprawdzie kilka smakołyków typu czerwone Martini i chałwa, ale nie ma sensu podglądanie czy Jej się Martini nie kończy, bo Mama jest zapobiegliwa, więc zawsze ma zapasik wszystkiego, co wymaga odnawiania. Począwszy od zapasów papieru toaletowego na wypadek wojny, poprzez wojskowe suchary, które teraz bardzo trudno kupić, a kiedyś były wszędzie, więc kupiła od razu karton, a skończywszy na Martini – wszystkiego ma tyle „żeby na pewno nigdy nie zabrakło”.

Kupić mojej Mamusi rzecz, która Jej się może przydać, to zadanie niewykonalne, bo Ona już to ma. Natomiast gdybym kupił coś nieprzydatnego, nie sprawi Jej to przyjemności, bo po co komu takie coś?

***

Mamusia jest praktyczna w stopniu odpowiednim dla robota. Nie bez powodu przez kilkadziesiąt lat była wiodącym programistą komputerowym – uczyła komputery liczyć. I zawsze miałem wrażenie, że one się Jej boją. Stały na baczność i robiły dokładnie co kazała.

Ja… nigdy nie byłem komputerem, a ze staniem na baczność miałem kłopoty od urodzenia i to się ciągnie do dzisiaj, o czym Państwo świetnie wiedzą. Urodziłem się do stania w poprzek, w kontrze oraz do latania, a nie do stania na baczność. Mamę mam natomiast taką, która widząc idealny kwadrat ma odruch, by go jeszcze jakoś dodatkowo uporządkować. Widząc kratkę ma tendencję by ją wyprostować, choć kratka, przecież jest prosta z natury.

A do tego wszystkiego moja Mama jest bezpośrednia jak pięciolatek – nie miałaby chwili wahania, by powiedzieć królowi, że Wasza Wysokość ma rozpięty rozporek i proszę sobie zapiąć. Mówi wszystko wprost, czyli, gdybym przyniósł Martini, to najpierw się dowiem, że Mama ma jeszcze jedno w zapasie, więc niepotrzebnie kupowałem, a po drugie, że w tej chwili łyka antybiotyk, więc nie może popijać Martini, czyli ono jest nieprzydatne. A chałwa, Synku, ja ją owszem bardzo lubię, ale od dawna nie jadam, bo za słodka, a cukier mi szkodzi.

***

Najłatwiej wcelować z kwiatami, bo wiem, że na wiosnę lubi konwalie, żonkile i tulipany. W maju lubi bez. Róże raczej tylko zimą, bo one zawsze łatwo dostępne, gdy innych kwiatów brak, ale latem to zdecydowanie lepiej jaśmin.

Musiałem to wszystko opanować, bo są też kwiaty „denerwujące”. Najczęściej takie, które szybko więdną lub opadają. No bo to marnotrawstwo, gdy ktoś kupił bukiet, zapłacił za bukiet, dostarczył bukiet, a potem ten bukiet nie postoi w wazonie tydzień, tylko w zasadzie już po dwóch dniach jest do wywalenia. Tak nie powinno być!

Podobnie z chlebem – chleby powinny być starodawne, staroświeckie, takie które dojrzewały w chlebowniku i były smaczne nawet, gdy już trochę czerstwe. Chleb współczesny jednodniowy Mamę wnerwia maksymalnie. Dlatego zacząłem uprawiać stare żyto i handlować mąką, z której robi się tradycyjne chleby na zakwasie. Pieczesz raz na tydzień, np. w sobotę, a potem jesz do następnej soboty i ten chleb nic nie traci na swojej jadalności – to się Mamusi podoba.

I co ja biedny, mam Jej w tej sytuacji podarować w Dniu Matki? Co poza kwiatami i Mszą Świętą, którą zamówię w Jej intencjach? Kwadratura koła.

Dlatego w moim sklepie co jakiś czas pojawiają się towary dziwne, bo kombinuję w kierunku, żeby było coś dla Mamy. Tak powstał termofor z pestek wiśni – dobry do rozgrzewania, do chłodzenia i do masowania. Mamie czasami zimno w stopy lub w brzuch, a latem za gorąco, a innym razem potrzebuje sobie wymasować kark, no to może termofor.

Kazałem wykonać tak, by był porządnie zapakowany, bo Mamusia zwraca baczną uwagę również na jakość opakowania. Gdy Jej kupiłem słuchawki do telewizora i przyszły w takim plastikowym czymś, co wisi w sklepie na wieszakach, Mama kazała zwrócić „to dziadostwo”, nie dlatego, że słuchawki nieodpowiednie, ale dlatego, że „aby się do nich dobrać, trzeba przytrzymać tę plastikową wytłoczkę w imadle, a potem z drugiego końca podejść z obcęgami i nożem”. Miała rację, prawie się porżnąłem przy otwieraniu, bo zrobili opakowanie z plastiku butelkowego – ładnie wyglądało na sklepowym wieszaku, ale nigdzie nie było podejścia, by to normalnie otworzyć.

Mamusia zwraca uwagę na wszystko, niczego nie przegapia i z niczym się nie patyczkuje. W koszulach zwraca uwagę na to, jak są przyszyte guziki, a w butelkach, że otwór za szeroki i ten keczap chlupie zamiast się lać powoli.
I co ja biedny, mam Jej w tej sytuacji podarować w Dniu Matki?


Od Personelu:
Czy Państwo też mają takie problemy?
Przygotowaliśmy kilka podpowiedzi na ?? Dzień Matki ??

tu będzie disqus

Podobne wpisy

    Gdzieś w Kostaryce…

    Zanim zrobiłem to zdjęcie pogadaliśmy chwilę z tym panem. Posłuchajcie...

    Dziennik pokładowy, Dziennik rozrywkowy|Sklep Kolonialny, Informacje ze sklepu
    Czytaj więcej
    Ziemia pod Łodzią

    Kupiłem działkę pod Łodzią (3725 m2). Szukałem długo i jest doskonała. Miałem tam postawić magazyn

    Słup Ogłoszeniowy|Przedsięwzięcia WC
    Czytaj więcej
    Kolejność czytania

    Książki piszę tak, by można je było czytać w kolejności dowolnej – to nie powoduje

    Dziennik pokładowy, Dziennik rozrywkowy|Sklep Kolonialny, Informacje ze sklepu
    Czytaj więcej